piątek, 18 sierpnia 2017

Nera (1) i jej ukochana zabawka

Witajcie 💜!

Czas tak szybko biegnie. Dopiero co był styczeń, święta Wielkanocne, nasze wesele, wakacje a tu już ponad połowa sierpnia. Za chwilę dzieciaki znów zawitają w szkole. Będzie Boże Narodzenie i kolejny rok. Woow.

***
Dziś z mamą wybrałyśmy się do naszej ukochanej krawcowej - Pani Marysi. Wesoła kobietka mimo tylu różnych doświadczeń. Pani Marysia od paru lat ma też pieska, który wabi się Nera. Jest to słodka suczka z jednym klapniętym uszkiem. Bardzo, bardzooo wesoła.
Podczas ostatniej wyprawy do niej opiekowała się też innym pieskiem - CZAKO:



Nerunia wtedy uciekała i była niesamowicie zazdrosna o CZAKO. Dziś już go nie było więc mogłam się z nią powygłupiać oraz zrobić jej kilka zdjęć.
Psinka wygłupiała się i popisywała biorąc do pysku swoją ulubioną zabawkę. Zabawka jak zabawka - gryzak- różowy klapek. Tarmosiła go i gryzła. Dzięki temu zrobiłam jej kilka ujęć ze swoją zabawką:






Patrzcie jaka jest dumna ta Nercia:



I na koniec postu z radością puszcza Wam 'oczko':



Do zobaczenia w następnym poście.
Dziś życzę Wam
miłych nocy 🌜
i dni🔆

Sikoreczka

środa, 16 sierpnia 2017

Glinka - GeoPark

Witajcie 🖐!!

Kilka dni temu Francio zaproponował, że pojedziemy do Glinki. Myślałam, że źle zrozumiałam.
- Glinka? A co tam jest takiego w tej Glince?? A tak ogólnie to gdzie leży ta miejscowość?
- W Polsce. - Usłyszałam. - Są tam baseny i park liniowy oraz tyrolka.
- No to w drogę!
I pojechaliśmy w niedzielę do Glinki. Droga -bez zarzutu. Prosta, nie jakaś skomplikowana w ronda, zakręty. Czas od domu - coś z półtorej godziny. Kierowca... no ba - Sikoreczka.

Aaaaa i co za tym idzie? Nowa etykietka która pojawia się w spisie treści: Podróże po Polsce.
Zastanawiam się  czy takie uogólnienie zostawić czy jeszcze bardziej rozbić. Zostawię. Może kiedyś będzie potrzeba aby tematykę rozbić, to rozbiję.💭💭(myśli i myśli)

No to wracamy do tematu dzisiejszej notatki.
GeoPark w Glince. Miejscowość dość malownicza z ładną atrakcją turystyczną. Leży między Żywcem a Zwardoniem (chociaż chyba bliżej jej do Zwardonia) - niedaleko granicy polsko-słowackiej.

Wstaliśmy rano, zjedliśmy śniadanie. Kanapki spakowane i coś do picia. Pogoda nie pewna (bo gdzie dziś pewniak). Biedronka (czytaj auto) zasilone benzyną i w drogę. 🚗🚗🚗

Pamiętam, że w tym kierunku dawno nie byłam. Milówka, Węgierska Górka - wspomnienia ze spotkania z animatorką oazy. I do tego wtedy pociągiem jechałam 🚆 i z ś.p. dziadziem.
W niedzielę zajechaliśmy jeszcze dalej.

Nie odbyło się bez mojego wielkiego WOOOOOOOOOOOW!! !!
Samym miejscem byłam zachwycona. Myślę, że i Wam się spodoba ten park. Zapraszam do zwiedzania.

Najpierw spójrzmy na park całościowo. Z różnych stron świata:





Park jest (według mnie) podzielony na siedem a nawet osiem części. Już Wam te części pokazuję.

1) Ściana do wspinaczek:



Szkoda tylko, że nikt się nie wspinał w tym czasie. Ogólnie mam lęk wysokości (Francio też) i chyba nie byłby to dobry pomysł aby korzystać w tej przyjemności. Zawroty głowy i spadek w dół -murowany i natychmiastowy 😵.

2) Zjazd na tyrolce. Kiedyś zjechałam raz parę lat temu i wystarczy. Dziś wolałam podziwiać innych. Tu trzeba mieć nerwy i się nie bać. Dobry rozbieg i jedziemy!! 



Pomijam pracowników parku, którzy szaleli zjeżdżając na dół albo głową w dół albo 'na Małysza':


3)  W kilku miejscach parku możemy zauważyć drewniane domki. W środku znajdziemy ławy i stoły. Na środku jest miejsce gdzie rozpalić można grilla. Oczywiście jako 'wypożyczenia'.



4) Plac zabaw dla najmniejszych. Zjeżdżalnie, domki, drabinki i inne bajerki.



5) Woda, woda - wszędzie widzę wodę czyli kąpielisko:




Niestety nie było na tyle ciepło abyśmy mogli w nim popływać. Dopiero jak wyjeżdżaliśmy to zaczęło grzać. Z Franciem obiecaliśmy sobie, że jeszcze tutaj przyjedziemy. Jak się nie uda w tym roku to na pewno w 2018.

6) Dobry park, to taki gdzie da się coś zjeść. Oczywiście, że mieliśmy kanapki i coś do picia. Nie wiedzieliśmy co nas w parku czeka. W środku budynku (jedynego zresztą) możemy zakupić pizzę o różnej wielkości i dodatkach, zapiekankę, frytki itd., lody, napoje zimne, ciepłe i dla piwoszy też coś się znajdzie.


Uwierzcie lub nie, ale tej porcji za jedyne 13zł nie dało się przejść. Nugetsy, frytki i sałatka.

7) Wspinaczka po linach. Powiem, że to całkiem dobra zabawa, ale kondycja i siła głównie rąk -PILNIE POTRZEBNA!! (miałam okazję przejść kiedyś przez taki park, wiem co to znaczy).
Ręce tutaj pracują chyba najbardziej. Jest kilka poziomów spinaczki oraz trudności z nimi związane. Podziwiałam dzieci (w sumie i nie tylko) szalejące i balansujące dzielnie po tejże atrakcji. Zobaczcie sami:






8) Ostatnia część to według mnie ścieżki i piękne otaczający park skałki:





Więcej zdjęć znajdziecie u mnie na Fb.
Możecie też zajrzeć na stronkę internetowa parku .

Jeden minusss parku (niestety, że też zawsze coś musi być na minus) to płatna toaleta 1zł! i prysznic 5zł!!
Jednak jest też wielki plus (jak dla nas). Wejście do parku, by w nim być, chodzić, pooglądać jest BEZPŁATNE!! Dopiero płaci się za chęć korzystania z poszczególnych atrakcji -poza placem zabaw dla małych dzieci. Czy się to zmieni - nie wiem. Ale tak jest na chwilę obecną.

Pomimo tego minusa, jedynego (według mojej oceny) polecam każdemu odwiedzenie parku, bo na prawdę warto.


Miłych nocy 🌙
i dni 🌞

Sikoreczka

czwartek, 10 sierpnia 2017

Psiaki - Aza wita wszystkich (1)

Witajcie 🖐!!

Dziś chcę Wam przedstawić mojego drugiego pieska - Azę. Już wcześniej poznaliście Lilkę .
Aza jest już z nami od ponad 13lat. Wiekowy pies, ale wierny i kochany.
Uwielbia pieszczotki i długie spacery.




Co tam jest?? Niuch niuch...



Moja ulubiona ławeczka:


I dama w pełnej klasie:




Ty tylko mnie głaskaj!!



I jak tutaj nie kochać takiego słodziaka? ?

I uciekam bo jakoś czarno się zrobiło i powoli grzmi. Co za pogoda niestabilna. 
Wam życzę miłych
nocy i dni 🌞

Sikoreczka

ps. Jak burza pójdzie to i Was znów odwiedzę. Ściskam.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Córka Prezydenta"

Witajcie 🖐.

Pogoda w kratkę u nas. Raz słońce a raz deszcz. Ostatni czas jednak to gorące i parzące słońce. Oddychać się nie da. Wieczorami czasem burze i brak prądu.
Dziesięć minut wielkiej wichury a szkody ogromne. W sąsiednich miejscowościach nawet dachy pozrywane, drzewa poprzewracane. Straże kursowały to w jedną to w drugą stronę. Na razie spokój i cisza.

W niedzielę nim wychodziliśmy do kuzynki od Francia, leciał fajnie zapowiadający się film.
'CÓRKA PREZYDENTA'. Zapamiętaliśmy tytuł i obiecaliśmy sobie, że jak wrócimy do poszukamy go w necie i oglądniemy.

Podstawowe informacje:
*gatunek - dramat/komedia
*data premiery - 07 styczeń 2004r. USA
*język - angielski
*reżyseria - Andy Cadiff
*czas trwania - 111minut
*główne role: Mandy Moore, Matthew Goode

Anna Foster (córka prezydenta) skończyła 18 lat. W jednej z restauracji umawia się na randkę z chłopakiem. Młodzi myślą, że są sami. Niestety prawda szybko wychodzi na jaw, gdy do restauracji wchodzą znajomi chłopaka, a jeden z nich sięga po coś do kieszeni. Koledzy zostają napadnięci przez ochronę i czar randkowania kończy się. Chłopak zrywa z Anną, bo sytuacja go przerasta.
Wkurzona Anna wpada do gabinetu swojego ojca i robi mu wyrzuty nie zauważając, że prowadzi on akurat ważne rozmowy z innymi przedstawicielami państw.

Następnego dnia rodzina prezydencka udaje się do Czech. Anna błaga ojca aby pozwolił jej spędzić chociaż jeden dzień bez ochrony i bardzo marzy udać się na paradę miłości. Ojciec się zgadza pod jednym warunkiem. Przy Annie ma być para agentów.
Oczywiście nie dotrzymuje słowa. Gdy Anna bawi się w klubie z przyjaciółką dostrzega wokół siebie pełno ochroniarzy. W związku z tym postanawia uciec, a przyjaciółka jej pomaga.
Podczas ucieczki spotyka przystojnego Brytyjczyka - Bena (Matthew Goode), który pomaga jej uciec na motorze. Zaszywają się w kafejce. Anna nie wie, że Ben to też agent. Mimo to agent pomaga jej a prezydent godzi się w końcu na to by Anna była wolna. Zwalnia ochroniarzy i agentów z funkcji pilnowania córki. Jedynie z dala obserwuje ich para agentów.

Dochodzi do pomyłki w pociągu, poznają podróżnika który ich okrada, nie mając pieniędzy spędzają czas w Wenecji opowiadając bajki ludziom, a oni im pomagają.
Kiedy wreszcie są na paradzie miłości wychodzi na jaw prawda o Benie - że to agent. Anna wpada w furię i próbuje uciec. Wraca do samolotu i leci z rodzicami do Białego Domu.
Gdy kończą się wakacje, Anna rozpoczyna studia. Wylatuje na wymianę międzyszkolną do Oxfordu, gdzie odwiedza Bena.
I znów HAPPY AND 💗💗💗.

Anna i Ben:





Anna, Ben i "przyjaciel' który ich okradł:



Para agentów, którzy z daleka obserwują Annę i agenta Bena:



Ojciec Anny, prezydent USA:



Bardzo się mi ten film podobał i bardzo polecam. Taki na luzie.
Uciekam przejrzeć Wasze blogi.

Miłych nocy 🌜
i dni 🌞

Sikoreczka

ps. Zdjęcia zaczerpnięte z neta.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Krótkie podsumowanie lipca

Witajcie😉

Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście 😁. Też o WAS nie zapomniałam. Jedynie troszkę trwało zanim się pozbierałam i uporządkowałam to i owo. 
Znów jestem z Wami i będą się pojawiać notatki. Zdjęcia, podróże - i nie tylko. A co. Trzeba nadrobić zaległości jak najszybciej się da.

Po pierwsze z całego mojego małego serducha 💗bardzo chcę podziękować każdej osóbce za życzenia pojawiające się pod poprzednim wpisem. DZIĘKUJĘ!! Jesteście wspaniali.
A po drugie w skrócie opiszę co się działo, bo troszkę się podziało od ostatniego wpisu. Były piękne momenty, ale były i bardzo smutne.

No to zaczynamy:
1. Przygotowania do ślubu przebiegły bez zakłóceń. A to jeszcze spotkać się z Ewą  i odebrać albumy z podziękowań dla rodziców, a to pisanie z Rafałem i oglądanie filmu i sprawdzanie czy wszystko jest okej. A  to do Kasi-dekoratorki. A to na salę a to tu a to tam.

2. Ślub i przyjęcie weselne trwały długoo i wszyscy rewelacyjnie się bawili. Do dziś, mimo że rozpoczął się 4 tydzień po-weselny ciągle żyją wspomnienia. A co a jak!! 😀😀
Jestem sama pozytywnie zaskoczona, że dzień był niesamowicie-niesamowity.
Tutaj dziękuję przede wszystkim Ojcu Winicjuszowi (OFM) za rozluźnienie atmosfery przed Mszą i podczas Mszy.
Wyżej wspomnianym: Ewie i Rafałowi oraz Kasi a także wspaniałemu zespołowi: 1+1, który bawił, bawił i grał i grał dzielnie i wytrwale do białego rana (gdzieś po 5.00 był koniec).
Rodzice, starostowie, goście - bez Nich tego dnia by nie było tak magicznego.

3. No to teraz czas na podróż poślubną. Nie wybralismy tym razem dalekich lotów. A co tam. Zostaliśmy w Polsce i do tego w górach. Poronin. Piękna mała ale rozbudowana w same pensjonaty miejscowość ma swój urok. Do Zakopanego - rzut beretem. Miejsce w którym się zatrzymaliśmy aż prosiło nas abyśmy znów kiedyś powrócili - tak zrobimy.
Pani Zosia i jej magiczny pensjonat (kliknij ->TUTAJ<- a przeniesiesz się do tego miejsca). Cena też przystępna bo za nocleg, śniadania i wielkie obiadokolacje- 45-50zł za osobę. 

4.Teraz troszkę smutniejsze sprawy. Po pierwsze babcia trafiła do szpitala. Oczywiście familia nic nie powiedziała, bo po co? I tak z nami od kilkunastu lat nie gadają. No nic... Ważne, że mamy odpowiednich aniołów stróżów co podali nam ową informację. Jeździliśmy dzień w dzień odwiedzać Ją i patrzeć jak gaśnie. Mimo, że nie widziała mnie już od ponad 10lat to zapamiętała i podała rękę. Nie puszczała długo. I tak oto się pożegnałam z nią. Wszystko pękło.

5.Powiązane do punktu 4... niestety babcia zmarła w bólach i męczarni. Nie wiem jak człowiek może człowiekowi - aż żałosne to droga Familio, żałosne. Nie ja będę Was jednak z tego rozliczać a Bóg. Nie mi krzyczeć i złościć się na Was. Źle jednak nie życzę ale ... 'Jak Kuba Bogu, tak Bóg-Kubie' a 'Oliwa jest zawsze sprawiedliwa' droga Familio.
Babciu, śpij w pokoju i czekaj na nas.

6. I załatwianie spraw. Urzędy, zmiany nazwiska, banki, praca, prawko, NFZ i tak koniec. A no i ogarnąć dom było trzeba. Pranie, pranie, pranie... jeszcze raz pranie. Sprzątanie, ogarnianie. I... dość.
Wszystko się skończyło. Teraz znów spokojna cicha - no już nie zupełnie taka cicha rzeczywistość.

7. Rzucę jakimś zdjęciem, żeby dać Wam po-degustować wrażeń. A więc łapcie:

fotografia do punktu 2-  czyli coś ślubno-weselnego. Za jakość fotografii na chwilkę obecną przepraszam - jak będzie w przyszłości coś ładniejszego to wkleję.
autor fotografii - koleżanka z pracy:


fotografie do punktu 3:
A w tle Giewont:


Nad Morskim okiem - ludu było, a ludu:


A że do Niedzicy i Czorsztyna nie było z Poronina daleko to: zdobywamy ZAMKI!! 😊


Francio próbuje wczuć się w rolę fotografa. Nawet coraz lepiej Jemu to idzie:


A teraz uciekam nadrobić zaległości w czytaniu Waszych wpisów.

Miłych nocy 🌙
i dni 🌞!!

Sikoreczka