piątek, 9 czerwca 2017

Sesja....

Witajcie 😊😊!!

Wczorajszy dzień minął tak szybko, gonitwa od samego rana. Dzień pełny zagmatwania, zawirowania. Jak szybko się zaczął, tak szybko się skończył. A skończył się bardzo dla mnie źle 😢😢😢. Zostawiłam w tym pośpiechu aparat w Wiśle. No i przepadł niestety na amen. 📷

Myślałam, że jak wrócę podzielę się z Wami pięknymi zdjęciami które zrobiłam, takie przygotowawcze a tu klops jakich nie mało.
Nie mam aparatu to jak nie mam ręki. Cóż będę musiała się zmobilizować i kupić jak najszybciej się da. No ok, jest może i telefon ale to  nie jest to. Buuuuuuuuuuuuuuuuu 😢😢😢

Dziś więcej niestety opisówki. Jedno zdjęcie mam co robiłam w domu telefonem  to je wstawię. Eh..

No więc gonitwa jak wspomniałam od rana. Wstawanie, śniadanie. Później pędziłam do centrum po bandaż (potrzebny na sesję); po leginsy czarne (potrzebne na panieński); po trampki (na sesję) nowe z białą podeszwą, pachnące. UWIELBIAM TRAMPKI. ps. Kobieto, opanuj się masz 30 lat na karku. nie nie nie ... jeszcze 29 😉
No i jeszcze na makijaż i wróciłam do domu po 13-stej. Francio już zjechał z pracy. Pędem jeść, ubierać się pakować. Francio jeszcze się umyć. A to jeszcze to, a to jeszcze tamto. I gonitwa. Ufff. Dobrze, że Francio mógł wyjść godzinkę wcześniej. Uffff... No i pakujemy wsio do auta. Jazda nie była łatwa jadąc z wielkim 'ostropcem' przez całe auto i siatkami, plecakami i innymi wynalazkami.
Ale daliśmy radę. Dobiliśmy do Wisły. Pogoda jak bum cyk-cyk. Idealna. Troszkę grzało, ale co tam.

Praca z :
a) EWĄ  oraz z
b) RAFAŁEM
przebiegała znakomicie. My byliśmy z nich i jesteśmy zadowoleni. Oni z nas też. Było pełno śmiechu, zabawy, twórczości. Trzy pełne godziny radości. Szkoda, że tak szybko się ulotniły.

Wróciliśmy szczęśliwi do domu po wypadzie. Zjedliśmy pizzę i myślę sobie, że fajnie byłoby zgrać zdjęcia nim Francio pojedzie do siebie. Oglądnąć. Niestety przekopaliśmy torby, siatki, plecaki. Zrozumiałam, że aparat został podczas pozowania do ostatnich zdjęć gdzieś tam w trawie. 
Może jakaś dobra dusza go przygarnęła mojego wiernego 6latka z którym jeździłam wszędzie. Tylko co teraz kupić. Jaki aparat? ehh...

Więc na zakończenie postu (jak pisałam lub nie), wrzucam jedno foto, takie małe które zrobiłam w domu, taka mała zapowiedź na kiedyś:



Miłych nocy
i dni
Sikoreczka

ps.Wybaczcie mi proszę zaległości blogowania i przeglądania Waszych postów. Wiem na czym skończyłam. I codziennie coś patrzę. Jak tylko minie sobota znów poświęcę każdej- każdemu swoją większą uwagę łacznie z komentarzem. 💗💗💗 i dziękuję, że jesteście, że Was przybywa. Bardzo mnie moje oko pod tym względem cieszy.

17 komentarzy:

  1. Oj trudno bez aparatu fotograficznego. tez czulabym sie jak bez reki, szybko trzeba kupic nowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa ino na razie fundusze nie pozwalają. chlip chlip.

      Usuń
  2. Przykra sprawa. Ja częściej korzystam z telefonu niż z aparatu, taki znak czasu, ma się go zawsze pod ręką. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też robię telefonem, ale co aparat to aparat.

      Usuń
  3. straty aparatu strasznie Ci współczuję, masz rację, to jak bez ręki, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam od lat lustrzankę z nikona i jestem bardzo zadowolona, ale to zależy co lubisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lustrzanki są super ino tego noszenia :p

      Usuń
  5. Ojj kurcze... Szkoda tego aparatu :c

    pseudoterapeutka.blogspot.com ← serdecznie zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo szkoda i nikt się nie zgłasza, że być może widział. buuu

      Usuń
  6. Szkoda aparatu i szkoda zdjęć. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, muszę się wybrać na zakup nowego sprzętu.

      Usuń
  7. Ogromnie współczuję... nie wyobrażam sobie dnia bez aparatu :(

    http://przystanek-klodzko.pl

    OdpowiedzUsuń